czwartek, 7 sierpnia 2014

100 lat od wymarszu Kadrówki. Dzieje Czwórki Legionowej

Ilustracja muzyczna: Horytnica - Honor Legionisty



100 lat od wymarszu Pierwszej Kadrowej, początku największego zwycięskiego polskiego powstania. Warto się przyjrzeć temu zalążkowi odrodzonego Wojska Polskiego. Z tych 165 młodych ludzi, w większości studentów, ale też robotników, rzemieślników i chłopów, wyszło 13 generałów. Do 1922 r. 94 żołnierzy Kadrówki stało się oficerami. Do końca wojny polsko-bolszewickiej poległo 34 śmiałków z pierwszego składu tej wyborowej Kompanii. W latach 1939-45 zginęło kolejnych 21. Kadrówka była zalążkiem Legionów, przez które przewinęło się 31 tys. żołnierzy. Mieliśmy w tym gronie czterech późniejszych Wodzów Naczelnych (Marszałek Piłsudski, marszałek Śmigły-Rydz, gen. Sikorski, gen. Sosnkowski), wielu znakomitych generałów (Haller, Orlicz-Dreszer, Wieniawa-Długoszowski, Karaszewicz-Tokarzewski,Rowecki,Okulicki, Fieldorf, Olszyna-Wilczyński, Galica, Kustroń, Grzmot-Skotnicki, Boruta-Spiechowicz – by wymienić tylko garstkę) i całą masę zasłużonych oficerów. Kadry legionowe zasilały przecież również Wojsko Polskie na Wschodzie (nawet pod Murmańskiem i na Syberii), POW, Armię Polską we Francji (jej dowódca wywodził się z Legionów) czy wojska powstań śląskich i wielkopolskich. Znajdujemy je również w WP w międzywojniu i czasu wojny, w AK, WiN i dziesiątkach innych organizacji podziemnych a nawet w opozycji antykomunistycznej lat 70-tych i 80-tych. Jak pisze Portal Historyczno-Wojskowy:
"Wśród samych tylko legionowych oficerów było: 3 profesorów i 9 asystentów uniwersyteckich; 100 nauczycieli; 106 inżynierów i architektów; 76 urzędników prywatnych, 26 państwowych i 11 kolejowych; 70 lekarzy; 27 artystów malarzy, rzeźbiarzy i muzyków; 7 doktorów prawa, 12 adwokatów i 10 kandydatów adwokackich; 15 przemysłowców i 12 właścicieli ziemskich; 3 kupców; 11 literatów i 10 dziennikarzy. Do legionów szła młodzież inteligencka, ziemiańska i rzemieślnicza oszlifowana w OB PPS i POW. W odróżnieniu od innych armii, nie byli to rekruci-analfabeci czy zawodowi oficerowie-zupacy. Kadry Legionów tworzyli ludzie wykształceni, ideowi, dobrze sytuowani, i co najistotniejsze ochotnicy . Śmiało można powiedzieć, że było to najinteligentniejsze wojsko świata." Dodajmy do tego również pokaźną grupę wojskowych, bardzo patriotycznych i zasłużonych kapelanów. To była elita narodu.

Warto w tym miejscu przypomnieć dzieje Legionowej Czwórki: braci Franciszka, Stanisława, Stefana i Józefa Herzogów. Historię jak z "Szeregowca Ryana". Jak pisze Przemysław Wywiał:








"
Już w szkole związali się z ruchem niepodległościowym. Franciszek, Stanisław i
Stefan znaleźli się w szeregach "Strzelca", natomiast najmłodszy Józef należał
do skautów. Gdy wybuchła I wojna światowa, Herzogów nie mogło zabraknąć w
szeregach Legionów Polskich. Jako pierwszy na front wyruszył Stanisław, w jego
ślady szybko poszli kolejni bracia. Stanisław, żołnierz 3. pułku piechoty II
Brygady, jako pierwszy oddał życie w walce za Ojczyznę: zginął w listopadzie
1914 roku pod Mołotkowem, a jego ciało dostało się w ręce Rosjan.
Franciszek i Józef służyli w 1. pułku piechoty, natomiast Stefan w 5. pułku.
Wszyscy dali się poznać jako odważni żołnierze. Najbardziej znane w pułku były
wyczyny Franciszka, który wsławił się prowadzeniem niezliczonych patroli i
wypadów na pozycje rosyjskie, połączone niejednokrotnie z braniem jeńców. Za
odwagę otrzymał w niepodległej Polsce Order Virtuti Militari.
Po tzw. kryzysie przysięgowym Franciszek i Józef znaleźli się w armii
austriackiej i trafili na front włoski, a Stefan – w Polskim Korpusie
Posiłkowym. Po dezercji z wojska austriackiego Franciszek działał z ramienia
Polskiej Organizacji Wojskowej na Śląsku Cieszyńskim, a następnie – już w
szeregach Wojska Polskiego – wziął udział w wyprawie wileńskiej. Józef
uczestniczył w wyzwalaniu Andrychowa spod władzy austriackiej, a potem wraz z 4.
pułkiem piechoty WP ruszył na odsiecz Lwowa, gdzie walczył ramię w ramię z
Leopoldem Okulickim, przyszłym dowódcą Armii Krajowej. Wziął udział w wojnie z
bolszewikami.  Stefan, po okresie internowania przez Austriaków, współtworzył struktury
konspiracyjne w austriackiej armii, by potem również znaleźć się w szeregach
Wojska Polskiego. Po zakończeniu wojen o granice Franciszek, Stefan i Józef Herzogowie postanowili związać się na stałe z wojskiem jako zawodowi oficerowie.(...)
Józef Herzog początkowo był związany z 4. pułkiem piechoty w Kielcach, by w 1924 roku
zostać przeniesiony do formowanego właśnie Korpusu Ochrony Pogranicza z
przydziałem do wywiadu tej formacji. KOP miał dbać o szczelność granicy ze
Związkiem Sowieckim i bezpieczeństwo na niespokojnych Kresach. Przełożeni
chwalili Józefa za duże zasługi "na polu zwalczania szpiegostwa i dywersji". (...)
 


 Po niespełna dwudziestu latach istnienia II Rzeczypospolitej jej byt został
jednak ponownie zagrożony – przez nazistowskie Niemcy i komunistyczny Związek
Sowiecki. Bracia Herzogowie stanęli do walki w obronie niepodległości.
Podpułkownik Franciszek Herzog objął dowodzenie 3. batalionem rezerwowym 154.
pułku piechoty w Armii "Karpaty". Po rozbiciu przez Niemców tej jednostki
przebił się z niedobitkami do Lwowa, by wziąć udział w jego obronie. Po
kapitulacji miasta trafił do niewoli sowieckiej i został osadzony w obozie w
Starobielsku. W ostatnim liście do najbliższych – datowanym 6 kwietnia 1940 roku
- w obliczu wywózek z obozu w nieznanym kierunku napisał m.in.: "Po otrzymaniu
tej kartki nie pisz do mnie na razie. Jak tylko będę mógł, podam Ci mój nowy
adres. Grunt nie upadać na duchu – choć trzeba być na wszystko osobiście
przygotowanym. Po następnym ustaleniu napiszę zaraz do Was, a tymczasem całuję
Was wszystkich bardzo serdecznie i nie martwcie się, gdyby nastąpiła dłuższa
przerwa w mojej korespondencji". Więcej już jednak nie napisał… Zginął –
podobnie jak tysiące jego niezłomnych kolegów – wiosną 1940 roku w Charkowie,
zamordowany przez oprawców z NKWD. Tragiczny los spotkał również jego
najbliższych: żona i trzech synów zostali wywiezieni do Kazachstanu. Żona
Ludwika zmarła tam w styczniu 1942 roku. Chłopcy przeżyli i po układzie Sikorski
- Majski udało im się opuścić "nieludzką ziemię". Wacław wstąpił do polskiej
marynarki wojennej, natomiast Tadeusz i Franciszek znaleźli schronienie w
sierocińcu w Indiach.
Kapitan Stefan Herzog, kierownik bazy zaopatrzeniowej w Lidzie, również trafił
do niewoli sowieckiej. Więziony przez kilka miesięcy w Kozielsku, podzielił
wiosną 1940 roku los brata i tysięcy innych oficerów – zginął w Katyniu. Gdy po
trzech latach Niemcy ekshumowali jego ciało w Lesie Katyńskim, znaleźli przy nim
kartkę z jego adresem w Kozielsku oraz drugą – zaadresowaną do żony: Lena
Herzogowa, Grodno, ul. Mickiewicza 14…
Major Józef Herzog wziął udział w kampanii wrześniowej jako drugi oficer sztabu
Grupy Operacyjnej "Piotrków" gen. Wiktora Thommée, a następnie walczył w obronie
Modlina. Po kapitulacji twierdzy trafił do niewoli, przebywając kolejno w
obozach jenieckich w Działdowie, Krakowie, Rotenburgu, Braunschweig, a w końcu w
Woldenbergu. W tym ostatnim oflagu aktywnie zaangażował się w działalność
konspiracyjną, szczególnie w pomoc jeńcom sowieckim oraz tworzenie obozowej
poczty. W styczniu 1945 roku wyszedł z niewoli.
Po odnalezieniu rodziny zamieszkał w Krakowie. Nie potrafił pogodzić się ze
zniewoleniem Ojczyzny i szybko zaczął działać w strukturach Zrzeszenia "Wolność
i Niezawisłość". Został z tego powodu aresztowany w 1946 roku przez
funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Poddany brutalnemu śledztwu i torturom,
Herzog przyznał się do działalności w WiN.  (...)
Ostatecznie Józef Herzog został
skazany na dziewięć lat pozbawienia wolności, na utratę praw publicznych i
honorowych na trzy lata i przepadek mienia. Na podstawie ustawy amnestyjnej z 22
lutego 1947 roku złagodzono mu karę do czterech lat i sześciu miesięcy
pozbawienia wolności. Wyrok odbył w więzieniu we Wronkach, gdzie – niepomny na
groźbę kolejnych tortur i prześladowań – związał się z działającą wśród
osadzonych konspiracyjną organizacją pod nazwą Legion Wyzwolenia.
Po wyjściu z więzienia Herzog, jako karany za przestępstwo polityczne, miał duże
problemy ze znalezieniem pracy. W końcu zatrudniono go w Spółdzielni Pracy
Krawców i Pokrewnych Zawodów w Krakowie.
Mimo prześladowania i wyroku nie zrezygnował z działalności niepodległościowej.
Już w połowie lat 50. podjął starania o uratowanie Kopca Józefa Piłsudskiego na
Sowińcu. Kopiec, symbol nieśmiertelnej idei niepodległości, został skazany przez
komunistów na unicestwienie i zapomnienie – wskutek zaniedbania i planowej
dewastacji zarósł krzakami i drzewami, za pomocą czołgu zrzucono pamiątkowy głaz
z jego szczytu, a na zboczach tej Mogiły Mogił pasły się krowy. Herzog, wierny
żołnierz Marszałka, nie mógł na to patrzeć ze spokojem. Zaczął wysyłać apele o
ratowanie kopca do premiera, ministra obrony, władz miejskich, ZBoWiD i innych
instytucji. Mimo że najczęściej nie przynosiły one skutku, nie załamywał się,
ale kontynuował swoje starania przez ponad dwadzieścia lat. Pod koniec lat 70.
jego działania wsparli działacze Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, a w
czerwcu 1980 roku powołano do życia Obywatelski Komitet Opieki nad Kopcem Józefa
Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa.
Józef Herzog podjął także działania na rzecz odnowienia Krypty Piłsudskiego na
Wawelu. Ona także, podobnie jak kopiec na Sowińcu, miała w zamyśle
komunistycznych władz ulec zniszczeniu i zapomnieniu. Mimo groźby represji
podjął się ratowania tego miejsca pamięci. Fundusze na prace w krypcie zbierał w
postaci składek od kolegów legionistów oraz sympatyków, także ze środowisk
polonijnych.







Dzięki swej aktywności i charyzmie Herzog stał się przywódcą środowiska
legionowego w Krakowie. Legioniści, z roku na rok coraz starsi, ale wciąż pełni
ideałów i wiary, spotykali się, dyskutowali, organizowali Msze Święte i
uroczystości z okazji rocznic 11 listopada, 6 i 15 sierpnia, 3 maja, 19 marca.
Co roku zbierali się także na tradycyjnych opłatkach legionowych, w których brał
udział ks. kard. Karol Wojtyła, również syn Żołnierza Niepodległości.(...)
ózef Herzog miał dar kontaktu z młodzieżą i zaskarbiania sobie jej zaufania i
życzliwości. Zdawał sobie sprawę, że to od młodego pokolenia: harcerzy, uczniów,
studentów, zależy przyszłość Ojczyzny. Dlatego nigdy – nawet mimo podupadania na
zdrowiu – nie odmawiał, gdy młodzi ludzie prosili go o spotkanie, tak pod
kopcem, jak i u siebie w domu. Opowiadał im wtedy o swojej służbie, o miłości do
Polski, o ukochanym Komendancie. Z radością i entuzjazmem przyjął inicjatywę
młodych ludzi związaną z reaktywacją Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej
z Krakowa do Kielc. To zaangażowanie w pracę z młodzieżą widzieli też
inwigilujący Józefa Herzoga funkcjonariusze SB, którzy ostrzegali w meldunkach:
"Jego obecnym celem działalności jest wciągnięcie jak najszerszej grupy
młodzieży, studentów, harcerzy w proces kultywowania tradycji b. legionistów
poprzez organizowanie uroczystości, manifestacji związanych z rocznicami".
Nie zapomniał Józef Herzog o upamiętnieniu swych braci, którzy zostali
zamordowani przez Sowietów. W roku 1975 na rodzinnym grobowcu na cmentarzu
Rakowickim w Krakowie umieścił nazwy Katynia i Starobielska jako faktyczne
miejsca śmierci braci. Odkąd te dwa słowa znalazły się na grobowcu, zawsze było
tam bardzo dużo świeczek i zniczy zapalanych przez zupełnie obcych ludzi…
Józef Herzog zmarł 21 stycznia 1983 roku. Krakowianie mogli przeczytać w
rozwieszonych na mieście zawiadomieniach o pogrzebie, że odeszła "postać, której
życie jest symbolem polskich losów". Na klepsydrze pojawiły się także słowa:

"Panie Marszałku! Melduję – od młodości do śmierci broniłem Honoru i Godności
Żołnierza Polskiego. (-) J. Herzog"."
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz