sobota, 2 maja 2026

Niemcy są jak kurvinoxy: sprytni, ale głupi

 Jest majówka i dobra pogoda, dzik Henio smaży się na grillu, a nie chce mi się pisać, więc zaprezentuje tylko krótki przegląd wydarzeń...



O ile dotychczas wykorzystywano różnych białych, liberalnych cucków do zamachów na Trumpa, to tym razem użyto czarnego nerda, który pomimo 160 IQ okazał się idiotą. Naoglądał się za dużo "Naruto", uzbroił się w noże kunai, niczym ninja z Wioski Ukrytej w Liściach przebiegł przez bramkę do wykrywania metali i został szybko zneutralizowany. Doszło do chwilowego zamieszania na sali balowej. Wolf Blitzer z CNN przestraszony zgubił buta, a towarzysz Szewko się głęboko zasmucił...

Sojowe libki i upośledzona umysłowo prawica zaczęły zgodnie twierdzi, że ten zamach był inscenizacją. Tak sobie jednak pomyślałem, że gdyby Kamala została prezydentem i coś takiego się jej przydarzyło, to by od razu próbowała skasować kilka poprawek do konstytucji. Trump natomiast chce tylko jakiejś sali balowej nad bunkrem dowodzenia.

Nieco wcześniej mieliśmy wywiad kłodzkiego kundla dla "FT", w którym podważał on artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Polska prawica słusznie uznała, że kundel został podpuszczony przez swojego pana, kanclerza Merza. Ma to być element perfidnego niemieckiego planu, by skłócić Polskę z USA. Merz w ciągu 11 miesięcy kanclerzowania trzykrotnie odwiedził Trumpa i mu się podlizywał na różne sposoby. Osiągnął to, że Eldridge Colby pochwalił niemieckie plany zbrojeniowe. (Ch... z tym, że Niemcy rozpisali je na 10 lat, a na razie nie potrafią nawet zebrać jednej brygady na Litwę.)


Kilka dni później potwierdziło się jednak to, że Niemcy to naród niesłychanie emocjonalny. Nie mogą się powstrzymać przed wyrażaniem radości z problemów Amerykanów. Merz palnął, że Iran "upokarza USA". Trump go kilkakrotnie publicznie za to zjebał. Niemcy próbowali odkręcić sprawę, ale Amerykanie zadeklarowali, że chcą zmniejszyć swoją obecność wojskową w RFN. Rząd Merza się chwieje, a w sondażach prowadzi AfD...

(Baj de łej: czy eurocucki zauważyły, że Merz powiedział, że Ukraina "może potrzebować" zrzeczenia się części swoich terytoriów, by wejść do UE?)

W międzyczasie Amerykanie wynegocjowali dla nas uwolnienie Poczobuta i o. Grzegorza Gawła od Baćkoszenki. (No i przekonamy się teraz, jak ten koleś będzie się zachowywał...) Zadeklarowali przy tym, że ważną rolę w tej sprawie odegrał prezydent Nawrocki - zwracając uwagę Trumpowi na istnienie tego więźnia politycznego. Potem USA poparły nasz hub gazowy na Szczycie Trójmorza, a "Homelander" Hegseth wymienił nas wśród modelowych sojuszników - pomijając Niemcy.

Mamy znów więc więcej szczęścia niż rozumu jako naród. Prezydentura Nawrockiego skutecznie neutralizuje starania kłodzkiego kundla i jego niemieckich panów, mające nas skłócać z naszym głównym gwarantem bezpieczeństwa. Gdyby nie debata w Końskich i apel Olszańskiego do brauniarzy, bylibyśmy w wielkiej, strategicznej d...

Brytyjczycy nie mają ostatnio dużo szczęścia i rozumu, ale na posiadają wielki skarb w postaci swojej muzealnej monarchii. By ratować relacje transatlantyckie wysłali więc swego króla do Trumpa, by uświetnił zbliżającą się 250-tą rocznicę buntu kolonii północnoamerykańskich. Król okazał się świetnym stand-uperem. Wizyta wypadła świetnie, a specjalista od czytania z ust, wychwycił ciekawą wymianę zdań między królem a Trumpem, dotyczącą Putina. - On chce wojny. (...) Mam wrażenie, że jeśli on rzeczywiście to powiedział, to on chce wytępić populację - mówił Trump. Bardzo to idzie w poprzek jazgotu libkowskich mediów dla sojowych cucków. Ciekawe, dlaczego większość mediów to pominęła?


(Tymczasem dżihadyści wspierani przez Ukrainę zadali w Mali klęskę rosyjskiemu Korpusowi Afrykańskiemu. Przy okazji wysadzili w powietrze malijskiego ministra obrony, wraz z jego rezydencją i przylegającym do niej meczetem. Rosja grozi podbojem Europy, a dostaje wpierdol od dżihadystów w Sahelu...)

Magister Bartosiusiak (przekręcam jego nazwisko, bo m.in. tak należy zwalczać kolesi uczestniczących w wojnie kognitywnej przeciwko nam) przekonywał, że arabskie monarchie śmiertelnie obrażą się na USA, za to, że USA zapewniły im mniejszą ochronę niż Izraelowi. Tak się jednak składa, że te amerykańskie systemy obrony przeciwlotniczej, które były na miejscu bardzo im pomogły. Co więcej, Izrael dostarczył ZEA elementy swojego systemu Żelaznej Kopuły - kosztem ochrony własnego terytorium! Ostatnio Izraelczycy dostarczyli też tam swoje laserowe cudeńko. Arabskie monarchie szykują się więc wyraźnie na wznowienie wojny - i całkiem dobrze współpracują z Izraelczykami.

Sami mieszkańcy Państwa Żydowskiego przekonują, Izrael pod rządami Netnajahu i jego koalicjantów-świrów, traci natomiast swój europejski charakter i staje się coraz bardziej państwem o dominacji kultury bliskowschodniej, w którym fundamentalistyczna religia odgrywa coraz większą rolę. Likud jest tradycyjnie silnie popierany przez Sefardyjczyków, czyli Żydów z krajów arabskich i basenu Morza Śródziemnego. Są oni bliscy kulturowo i genetycznie Arabom - co jednak oznacza, że potrafią "w sporach w rodzinie" być równie bezwzględni jak Arabowie. 

Paradoksalnie, również w Izraelu jest wdrażana polityka "zastępowania". Dotyczy ona jednak nie tyle zamiany populacji, co zamiany kultury dominującej - z europejsko-aszkenazyjskiej na bliskowschodnio-sefardyjską, z niestety sporą domieszką "kultury" wielkoruskiej. No cóż, europejskie sosny, które Aszkenazyjczycy sadzili na ruinach arabskich wiosek, teraz masowo wymierają...


Poniżej macie mniej znane nagranie przedstawiające Gershoma Brauna (jeszcze bez przepaski na oku) przekonującego, że jeśli Trump chce wspierać Żydów, to powinien zniszczyć państwo Izrael. Ten Żyd reprezentuje pewnie ruch Neturei Karta, który od czasu do czasu współpracuje z irańskimi służbami. Marzy im się państwo mesjańskie, w którym będą mogli bezkarnie trzymać nieletnie niewolnice seksualne w piwnicach...



A tymczasem, czeka nas 11-ta wojna światowa!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz