Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łukaszenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łukaszenka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lipca 2022

Hemoroidy Baćkoszenki

 


Ilustracja muzyczna: Nao Touyama - de Messiah - Yusha, Yamemasu ending 2

Pułkownik Igor Girkin vel Striełkow dołożył pokaźnej wielkości cegiełkę do klęski Rosji. Swoimi nieustannymi nawoływaniami, by przeprowadzić mobilizację i rzucić wszystkie siły na Ukrainę. Karzełek Putin postrzega bowiem Girkina oraz jemu podobnych jako opozycję wojskową i z ogromną podejrzliwością traktuje ich rady. W ostatnich miesiącach uznawał więc, że należy robić dokładnie odwrotnie niż oni radzą. Mobilizacji więc nie było. Tymczasem, według "Generała SWR", Putin dostawał raporty mówiące, że 15 lipca to ostatni możliwy moment na przeprowadzenie mobilizacji, która byłaby efektywna.

Wbrew obawom niektórych ludzi, Białoruś jak dotąd nie rzuciła swoich wojsk na Ukrainę. Zapewne dlatego, że sami białoruscy wojskowi się do tego nie palą. Oficerowie 5 Brygady Sił Specjalnych napisali do Baćki list, w którym, w buntowniczym stylu, sprzeciwili się ewentualnemu udziałowi ich kraju w wojnie. 



Karzełek Putin planował podpisać układ o utworzeniu państwa związkowego Rosji i Białorusi z Federalną Ukrainą rządzoną przez Janukowicza. Janukowicz oczywiście podpisał wszystko, bez czytania. Baćka, według "Generała SWR", się wymówił. Powiedział Putinowi, że nie może przylecieć do Moskwy na ceremonię podpisania układu, bo ma... hemoroidy i nie nie może długo siedzieć. 

Można się spodziewać, że po takim numerze odstawionym przez Baćkę (proto-Nawalnego), Rosja się odgryzie na Białorusi. Czy będzie to jednak jakaś zupełnie kretyńska akcja zorganizowana przez służby czy też Kreml wykorzysta realne atuty takie jak uzależnienie białoruskiej gospodarki od rosyjskich surowców energetycznych?

Jeśli zwróciliście uwagę na to jak Kazachstan ostatnio dystansuje się od Rosji, to powinniście wiedzieć, że ma ku temu poważne powody. W latach 2019-2021 Rosja ośmiokrotnie sugerowała bowiem Chinom, że trzeba wspólnie "porozmawiać o przyszłości Kazachstanu", czyli o jego rozbiorze. Chińczycy za każdym razem grzecznie przerywali dyskusję. Wiemy, że karzełek Putin dwukrotnie proponował rozbiór Ukrainy władzom w Warszawie - raz Tusskowi, drugi raz Sikorskiemu. Sami to przyznali. A co Putin proponował Merkel, gdy z nią rozmawiał? Którym państwem chciał się dzielić?

***

Prawicowa część netu ostatnio flekuje Wolskiego za komusze kretynizmy, które wygadywał o IPN. Koleś robił na mnie dotychczas kiepskie wrażenie, ale to tylko subiektywne odczucie. Zychowiczowi zdarza się jednak promować dziwnych ludzi. A sam oczywiście promował bardzo szkodliwą narrację. Pisał choćby, by oprzeć się w sojuszu na Niemcach lub Rosji. Historia realna jak widać niewiele go nauczyła.




***

Jednym z najbardziej szkodliwych mitów, z którymi mamy do czynienia jest mit o wszechmocy rosyjskich tajnych służb. Według sporej części prawicy, są one niezwyciężone, niezwykle finezyjne i bardzo profesjonalne. Oczywiście nie było w nich nigdy żadnych zachodnich szpiegów i dezerterów i nigdy nie angażowały się one w zupełnie idiotyczne operacje w stylu otrucia płka Skripala czy zamach w Verbaticach :)

Ta narracja przewiduje również, że rosyjskie służby odpowiedzialne są również za upadek rządu Johnsona, a nawet za ostatni wyciek dokumentów Ubera uderzający w Macrona. Oczywiście wszystko to jest oparte na rozkminach w stylu diagramów Tomasza Piątka. Skoro informacje o Partygate Johnsona pojawiły się w tabloidzie, to pewnie ten tabloid należy do rosyjskiego oligarchy... 

No cóż, pierwsze informacje o Partygate pojawiły się w "Daily Mail", konserwatywnym, probrexitowym i nastawionym antyrosyjsko tabloidzie należącego do brytyjskiego wydawcy działającego na rynku od 1903 r. (Częściową własnością rosyjskiego oligarchy Aleksandra Lebiediewa - byłego funkcjonariusza KGB i SWR są lub do niedawna były natomiast: "Evening Standard" i "The Independent". Z Lebiediewem natomiast spotykał się bez doradców... Johnson w 2018 r.  a jego synowi załatwił szlachectwo.) Przed rewelacjami o Partygate, dzielił się na łamach "Daily Mail" brudami o funkcjonowaniu Downing Street Dominic Cummings, były doradca Johnsona i jeden z architektów brexitu. Cummings poróżnił się z Johnsonem o politykę pandemiczną i zwrot partii w lewo. Ostro darł koty również z Carrie Symonds, dziewczyną a później żoną Borisa. Jeśli więc już szukamy spisku, to bardziej zasadne jest to, kto podsunął Borisowi Carrie...

W wyścigu o fotel premiera największe szanse mają obecnie: Penny Mordaunt, Rishi Sunak i Liz Truss. Gdybym miał możliwość, to w partyjnych wyborach zagłosowałbym na Liz. Największą popularnością wśród szeregowych torysów cieszy się jednak Mordaunt, która ma ciekawy życiorys. Córka spadochroniarza, który nadał jej imię na cześć krążownika HMS Penelope (zatopionego na Morzu Śródziemnym w 1944 r.), będąca oficerem rezerwy Royal Navy i pierwszą w historii kobietą na stanowisku brytyjskiego ministra obrony (które sprawowała jednak tylko przez 85 dni), w 2000 i 2004 r. pracowała dla kampanii prezydenckiej Busha, po 1989 r. była wolontariuszką w rumuńskich sierocińcach.

***

Zabójca premiera Abe twierdzi, że dokonując zamachu mścił się na Kościele Zjednoczeniowym pastora Chojeckiego Moona. Jego matka była związana z sektą, sprzedała dom i przekazała pieniądze sekciarzom, doprowadzając rodzinę do ruiny.  Co jednak łączyło premiera Abe z ludźmi Moona, poza tym, że sporadycznie pojawiał się na imprezach organizowanych przez powiązane z nimi organizacje?


  Nobosuke Kishi, dziadek Abe ze strony matki, premier w latach 1957-1960, a wcześniej minister w gabinecie Tojo i gospodarczy zarządca Mandżurii zwany "potworem ery Showa", był tym, który pomógł pod koniec lat 50-tych sekcie Moona w rozwoju w Japonii. 

Sekta Moona była oczywiście bardzo blisko związana ze służbami specjalnymi, a szczególnie z południowokoreańskim wywiadem. Wielebny Moon, publicznie znany jako ostry antykomunista, jeździł do Korei Północnej i spotykał się z jej przywódcami. Coś w stylu historii ze świetnego koreańskiego filmu "Szpieg".

***

Wracając do kwestii rosyjskiej, przypomnijmy co prezydent Richard Nixon mówił na temat rosyjskiego postkomunizmu i Chin w 1993 r.:




I na koniec: ezoteryczny nixonizm.

 

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Białoruskie impresje



Przyjechałem do Mińska akurat na święto wojsk powietrzno-desantowych. Mieszkałem tam w hotelu należącym do białoruskiego ministerstwa obrony, więc po korytarzach kręciło się mnóstwo wetów z Afganistanu. Z dwoma z nich: dowódcą kompanii specnazu oraz oficerem GRU - piłem wódkę. (Otwartość tych ludzi jest aż szokująca, ledwo do nich zagadałem już zapraszają w gości:). Pytamy się ich o Smoleńsk, a oni: "Aaaa, w Rosji to mnóstwo było takich dziwnych wypadków. W latach '70-tych spadł tak Ił wiozący dowództwo Floty Pacyfiku. To zawsze robili źli czekiści". Wtrącam: "Jesteśmy na Białorusi, a tutaj zabili sekretarza Partii Pawła Maszerowa, jego samochód zderzył się z ciężarówką". "U mnie na Ukrainie tak załatwili Tarasa Czarnowiła". Dodaje: "W Polsce podobnie zginął Marek Karp, naukowiec zajmujący się krajami WNP". "Widzisz, te same metody, ci sami ludzie."
Oficer GRU mówi w pewnym momencie: "Lubię Tuska, bo znam jego biografię. On  też razwiedczyk". "Z waszej razwiedki?". "Nie, z polskiej". "Polskiej komunistycznej wajennej razwiedki". "Da.".

To myślą ludzie z GRU i Specnazu. Pozostawiam to bez komentarza.

***
Miałem okazję się przekonać, że Białoruś znacznie się różni od jej obrazu, jaki znamy z mediów. Odwiedziłem m.in.: Brześć, Berezę, Kobryń, Baranowicze, Nieświeź, Mir, Zaosie, Nowogródek, Mińsk (w tym Kuropaty), Linię Stalina i Grodno. Rozmawiałem z wieloma ludźmi od dyrektorów muzeów i księży, po "zwykłych zjadaczy chleba".

Kryzysu tam na ulicach nie widać. Patrząc na samochody i ubrania, jest jak w Polsce. Wkoło boom budowlany. Dobre drogi, a przy nich równo przystrzyżona trawa, czysto, schludnie i bezpiecznie. Kawiarnie pełne młodzieży. Ale kryzys dopiero się tam zaczyna. Ludzie narzekają na to, że pensje (licząc w dolarach) zmniejszyły im się o połowę a rząd ogranicza ruch przygraniczny, by walczyć ze spekulacją. Nie widać jednak żadnego radykalizmu w ich słowach. Cudem jest już to, że przez ostatnie 15 lat Łukaszence udało się utrzymać model społeczno-gospodarczy, który zapewnił Białorusinom względny dobrobyt, porządek i bezpieczeństwo socjalne. Przechadzając się między monumentalnymi budowlami Mińska czy po pięknie odnowionej grodzieńskiej starówce zastanawialiśmy się: skąd on miał na to pieniądze?



Nasze media przedstawiają Baćkę jako krwawego i szalonego tyrana. To oczywiście dyktator, który stosuje brzydkie metody rządów, ale w odróżnieniu od Putina i Miedwiediewa, z którymi autorytety każą nam się bratać, Łukaszenka nie rozpoczął dwóch ludobójczych wojen, nie wysadzał w swoich miastach budynków mieszkalnych, nie potraktował żadnego z opozycjonistów polonem, nie przyczynił się też w żaden sposób do "katastrofy" smoleńskiej. Rosjanie mówią: chcielibyśmy zarabiać tyle co w Rosji i mieszkać na Białorusi, bo tam porządek i "dobrzy, spokojni ludzie". Wskazują też, że gdyby Białoruś zjednoczyła się z Rosją, i w wyborach prezydenckich startowaliby Miedwiediew i Łukaszenka, wybraliby Łukaszenkę. Zresztą ten "straszny dyktator" Baćka pojawia się w lokalnej TV rzadziej niż Tusk na TVN. W ich telewizji nie widać też żadnej kampanii nienawiści wymierzonej w opozycję. A jeśli chodzi o wolność: pod względem politycznym Białorusini mają jej mniej niż my, ale nie ma u nich podatku VAT i nie muszą składać PIT-ów. Korwiniści byliby zadowoleni.

"Wielu ludziom u nas już Łukaszenka jednak trochę zbrzydł. Ale tylko z tego powodu, że rządzi ponad 15 lat. Chcieliby po prostu kogoś nowego" - mówi białoruski ksiądz.



Polaków może najbardziej razić polityka historyczna na Białorusi. Wciąż w wielu miastach są ulice 17-go września (chciałoby się tak jak Litwini zrywać te tabliczki), a w niektórych muzeach wciąż straszą ekspozycje z czasów późnego Breżniewa (np. na zamku grodzieńskim "Tow. Prytycki musi żyć!":). Jednocześnie jednak Łukaszenka bardzo dba o polskie dziedzictwo na Białorusi. To za jego rządów odnowiono: starówkę w Grodnie, wspaniały Ołtarz Rzeczypospolitej w grodzieńskiej farze (byłem na uroczystości jego odsłonięcia), zamki w Nieświeżu i Mirze, dworki Kościuszki i Mickiewicza, czy też polski Czerwony Kościół w Grodnie. Baćka umiejętnie obstawia wiele koni - obok rosyjskiego, również nasz, tylko tacy "mężykowie stanu" jak Sikorski odrzucają jego wyciągniętą dłoń. (W muzeum w Zaosiu pojawiła się delegacja chińskich oficerów, którzy chcieli zobaczyć "ziemię wielkiego poety Mickiewicza", a na święcie desantczyków byli oficerowie amerykańskiej 82-giej Dywizji Powietrznodesantowej).

***

Z miejsc, które chce Wam polecić na Białorusi, to przede wszystkim:

Zaosie - oprowadzał nas po dworku dyrektor muzeum, wspaniały Biełarus, entuzjasta Wielkiego Księstwa Litewskiego ("Za cara, Ruscy uważali nas Białorusinów za tępych mużyków", "Picie kawy w kuchni to bydlacki zwyczaj wprowadzony przez komunistów").

Mińsk - monumentalna, imperialna zabudowa po prostu wbija w fotel.

Kuropaty - ciarki człowiekowi przechodzą po plecach, gdy widzi ten las krzyży na uroczysku, na którym NKWD mogła zgładzić nawet 250 tys. ludzi, w tym wielu Polaków.

Linia Stalina - muzeum, w którym można pobawić się działem czy ckm

Twierdza Brzeska - jest tam m.in. obiektywna ekspozycja o obronie twierdzy przez Polaków

Mir i Nieśwież - pomniki chwały WKL.


Powyżej: przed budynkami obozu w Berezie Kartuskiej z książką płka Wacława Kostka-Biernackiego.