Śmierć senatora Lindseya Grahama to prawdziwa strata. Był on bowiem człowiekiem w pełni oddanym idei supremacji Zachodu i niszczenia geopolitycznych wrogów Ameryki. To był mąż stanu wiedzący, że polityka międzynarodowa opiera się na sile i odstraszaniu, a "złych gości" bombarduje się dla przykładu. Radość moskiewskiego oraz irańskiego reżimu ze śmierci tego człowieka mówi sama za siebie.
Co więcej, irański reżim w swojej propagandzie zaczął sobie przypisywać śmierć senatora Grahama. Tak samo onucowcy zaczęli tworzyć dezinfromacje o tym, że zginął on w zbombardowanej fabryce dronów na Ukrainie. To oczywiście bzdura, gdyż sam powrót Grahama z Kijowa do USA oraz jego śmierć są dobrze udokumentowane. Nie da się obecnie wykluczyć wersji, że został on w Kijowie otruty przez działających na rzecz Rosji zdrajców z otoczenia "little fuckera" Zełenskiego. Taka wersja nie zostanie jednak nigdy (z wielu przyczyn) potwierdzona oficjalnie.
Senator Graham był niewątpliwie znakomitym "drużynowym graczem". Choć w 2016 r. ostro krytykował Trumpa, to szybko wkradł się w jego łaski i służył mu radą. Militarystyczne oblicze tej administracji to w sporym stopniu jego zasługa. Graham mówił: "Nie ważne, czy jesteś izolacjonistą lub fanatykiem religijnym. Jeśli masz obok nazwiska literę "R", to będę Cię wspierał".
Graham był też jednym z... najbiedniejszych senatorów. Przez 31 lat obecności w polityce dorobił się majątku szacowanego na 1,5 mln USD. Był więc dwa razy biedniejszy od Berniego Sandersa i 20 razy biedniejszy od somalijskiej scamerki Ilhan Omar. Graham na swój majątek uczciwie zapracował. Był przykładem merytokratycznej kariery. Wywodził się z biednej rodziny, a wieku 21 lat został sierotą. Wziął na siebie finansowe utrzymanie nieletniej siostry - by nie trafiła do domu dziecka. Po studiach prawniczych został adwokatem wojskowym - bronił przed sądami personel sił powietrznych. Dosłużył się stopnia pułkownika, ale deklarował, że nigdy nie uważał się za weterana.
Przeciwnicy Grahama z upośledzonej umysłowo lewicy i prawicy wypominają mu, że był gejem. Tak, był gejem, ale nie za to go cenimy. Nie afiszował się ze swoją orientacją, grając "wiecznego kawalera". Pod każdym względem deklasował tych wszystkich "zawodowych gejów" robiących kariery polityczne na swojej orientacji.
Lindsey ogląda pewnie teraz z Nieba na bombardowania Iranu.
Zapewne cieszy go, że rozejm został złamany - przez samych Irańczyków, którzy zaczęli atakować dronami statki cywilne w Cieśninie Ormuz. Czy jednak oceniłby pozytywnie same bombardowania?
Z dostępnych filmów wynika, że Amerykanie skupiają się na młóceniu wysp w Cieśninie Ormuz oraz irańskich portów. Naprawdę niewiele widać jeśli chodzi o uderzenia w irański sprzęt wojskowy. Niszczona jest infrastruktura cywilna - która jednak była wykorzystywana przez Korpus Strażników Rewolucji do celów militarnych. Zdjęcia satelitarne pokazują też, że znów doszło do uderzeń w podziemne bazy w głębi Iranu. Wróciła też blokada morska Iranu. Tego typu kampania - sama w sobie - nie "sterroryzuje" jednak irańskiego reżimu. Rozwiązanie polityczne jest też wykluczone, gdyż z tym reżimem nie da się dogadać. USA są więc zmuszone do kontynuowania wojny, aż do zmiany reżimu - albo na frakcję gotową się z nimi dogadać, albo na władzę stworzoną przez szacha. Ma powrócić więc kampania dekapitacyjna, której pierwszym celem będzie Vahidi. Jak na razie irański reżim lekceważy ten scenariusz - a jednocześnie robi wszystko, by Izrael nie przyłączył się do nowej fali bombardowań.
Intrygująco wyglądają uderzenia lotnicze na mosty pod miastem Bandar Abbas. To kluczowy irański port. Amerykańskie bombardowania praktycznie odcięły go od reszty kraju. Nie mam sygnałów o planowanej operacji desantowej, ale teoretycznie można by go zająć i uczynić przyczółkiem dla opozycji. Powstanie rządu "wolnego Iranu" na terenie Bandar Abbas wywołało kolejną falę powstania Irańczyków przeciwko reżimowi. O nastrojach w Iranie może świadczyć to, że kilka dni temu ktoś podpalił meczet, w którym złożono truchło Chameneiego (wożone wcześniej po kraju ciężarówką z fińskiego supermarketu).
Irański reżim niedawno namawiał Hutich do ataków na żeglugę w Cieśninie Bab al Mandeb. Nagle jednak Pakistan zagroził, że ataki na Arabię Saudyjską uzna za powód ewentualnego włączenia się do wojny w obronie Rijadu. Wejście Pakistanu do akcji byłoby śmiertelnym ciosem dla irańskiego reżimu.
***
Wasz Ulubiony Autor udzielił natomiast wywiadu kanałowi Sedno Historii. Jego najnowsza książka "Tajne pieniądze nazistów" jest też dostępna jako ebook.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz