sobota, 6 maja 2017

Największe sekrety: Prometeusz - 113 dni Berii

"Prowokator Beria chciał spowodować pęknięcie, które pozwoliłoby mu doprowadzić do rozpadu Związku Sowieckiego".
Wiaczesław Mołotow

"Chciał zjednoczyć nacjonalistów przeciw Rosjanom. (...) Wrogowie partii komunistycznej zawsze stawiali na walkę między narodowościami i od tego właśnie zaczął Beria."
 Nikita Chruszczow

"Miał przygotowany plan likwidacji ustroju sowieckiego."
 Andriej Andriejew


Ilustracja muzyczna: Really Slow Motion - Leviathan



Po śmierci Stalina panował na Kremlu konsensus: trzeba cofnąć szalone projekty z ostatnich lat rządów tyrana i dać krajowi chwilę oddechu. Beria zamierzał jednak iść dalej. Połączył pod swoją władzą dwa resorty siłowe: MWD i MGB. Dokonał w bezpiece przetasowań kadrowych, pozbył się jej partyjnych nadzorców i stworzył komórki analityczne pracujące nad programem daleko idących reform.




Już kilka lat wcześniej zlecił przegląd efektywności systemu łagrów. Wynikało z niego, że państwo ponosi na nim duże straty gospodarcze. Konieczność utrzymania armii 300 tys. strażników sprawiała, że praca więźnia była droższa od pracy robotnika fabrycznego. Gułag przynosił rocznie 2,3 mld rubli deficytu. Beria bardzo szybko podjął więc decyzję o porzuceniu 20 "wielkich budów socjalizmu", na których wykorzystywano niewolniczą pracę więźniów. 27 marca weszła w życie amnestia - na 2,5 mln zeków, wolność natychmiast otrzymało 1,2 mln. Beria osobiście wykreślił z projektu uchwały amnestyjnej artykuł wyłączający z niej "przestępców wojennych". Amnestia objęła również cudzoziemców. Więzienny reżim dla pozostałych złagodzono: mogli dostawać paczki, prowadzić korespondencję, przyjmować wizyty. Gdy w łagrach doszło do serii buntów, Beria kazał wysłać na miejsce nie ekspedycje pacyfikacyjne, ale negocjatorów (bunty utopiono we krwi dopiero po upadku Berii). Przygotowano się do stopniowej likwidacji systemu Gułagu. Na początku kwietnia Beria zabronił w tajnym okólniku skierowanym do MWD stosowania tortur przeciwko podejrzanym. Przygotowywano też reformę kodeksu karnego  a także znaczne poluzowanie systemu paszportów wewnętrznych. Jednocześnie zmniejszono podatki dla chłopów i przygotowywano się do wydzielenia im indywidualnych działek z kołchozów. Poluzowano cenzurę. Według relacji Sergo Berii, jego ojciec chciał, by w Rosji wkrótce zaczęto wydawać zachodnią literaturę piękną i książki naukowe. Do obiegu miały trafić dzieła krajowych i zagranicznych klasyków, na których był dotychczas zapis cenzorski. Miały zostać wydane w ZSRR również dzieła Trockiego. Znacznie ograniczono wzmianki w mediach o Stalinie a Beria planował zwołanie na Kaukazie kongresu destalinizacji. Miała powstać też komisja badająca prawdziwy przebieg drugiej wojny światowej. Beria planował również likwidację cmentarza pod murem Kremla i zapewne też Mauzoleum Lenina.



W służbach wywiadowczych nastąpiła karuzela kadrowa. Do Moskwy wezwano 150 zagranicznych rezydentów i większość z nich odwołano. Zlikwidowano Oddział 1 mający zajmować się zamachami na zachodnich przywódców a także wydział specjalny ds. nielegałów. Siedmiokrotnie zmniejszono personel I Zarządu Głównego odpowiedzialnego za wywiad. Połączono wydział amerykański z wydziałem brytyjskim, dezorganizując pracę obu jednostek. W kwietniu i maju odwoływano do Moskwy doradców MWD z krajów "demokracji ludowej". Ich następcy zostali powołani bez konsultacji z KC. Personel MGB w NRD został zmniejszony siedmiokrotnie.W czerwcu zredukowano stan osobowy straży granicznej o 22,7 tys. ludzi. Zmniejszono sieć posterunków granicznych a w czerwcu eksperymentalnie otwarto granicę między Ukrainą zakarpacką a Czechosłowacją. Przez dwa dni można było ją przekraczać bez przepustek.




Beria dążył do tego, by sowieckie struktury rządowe zmarginalizowały struktury partyjne. Obiektami testowymi były zachodnie republiki ZSRR. Beria wysłał tam swoich ludzi, by  niszczyli lokalnych sekretarzy. Np. na Ukrainę posłał zaufanych funkcjonariuszy Mieszyka i Milsztajna, którzy szybko zebrali dowody nieudolnej polityki, korupcji i innych "błędów i wypaczeń" lokalnego aparatu. Na czerwcowym plenum lokalnej partii grillowano ukraińskie kierownictwo partyjne. Zarzucano mu nieznajomość języka ukraińskiego i lokalnych warunków, zniechęcanie do siebie inteligencji, krzywdzenie chłopów i wzmacnianie podziemia w wyniku nadmiernie okrutnych działań wymierzonych w elementy opozycyjne. Ludzie Berii przekonywali, że antysowieccy partyzanci nie powinni być traktowani jako wrogowie, tylko jako ludzie, których nie przekonano do ustroju sowieckiego. Mieszyk podczas spotkania z jedną z organizacji partyjnych mówił, że nie ma nic złego w słuchaniu BBC i Głosu Ameryki,  "sam z przyjemnością słucham" i zachęcał do czytania "Historii Ukrainy" Hruszewskiego. Mieszyk zabronił też ukraińskim czekistom prowadzenia operacji przeczesywania terenu. Zabroniono ukraińskiemu MWD aresztować członków OUN bez zgody ministra lub wiceministra, chyba że złapano by ich na gorącym uczynku. Podobne działania zostały wdrożone przez ludzi Berii na Litwie, na Łotwie i na Białorusi. Wysłani na Litwę współpracownicy Berii krytykowali miejscowe kierownictwo partyjne za prześladowania Kościoła Katolickiego.



W maju i czerwcu trwała w zachodnich republikach antyrosyjska czystka. Do Moskwy wracali rosyjscy nadzorcy - np. z Łotwy w czerwcu odwołano 107 rosyjskich aparatczyków. Zlikwidowano regiony wewnątrz republik pozbawiając pracy ponad 100 tys. biurokratów. "Po raz pierwszy w historii naszego wielonarodowego państwa doświadczone kadry oddane naszej Partii są zwalniane tylko z tego powodu, że są Rosjanami" - żalił się pierwszy sekretarz KP na Białorusi Patoliczew. Na początku czerwca władze republik dostały polecenia przywrócenia językom narodowym statusu języków urzędowych. W Estonii, na Łotwie i w Mołdawii wszyscy urzędnicy MWD zostali wymienieni w ciągu jednego dnia. Zwolniono Rosjan, przyjęto lokalnych funkcjonariuszy. Beria rozkazał otworzyć w każdej republice bałtyckiej szkołę MWD kształcącą narodowe kadry bezpieki. Na Ukrainie wszystkich szefów MWD wymieniono w marcu - 18 Rosjan zwolniono w ciągu jednej nocy. Szef litewskiego MWD Martavicius został wezwany do Moskwy z obietnicą stanowiska ministra. Wdał się tam w pijatykę i zgubił teczkę z tajnymi dokumentami. Następnego dnia przyjął go Beria i oddając mu teczkę mówił: "Swoje stanowisko ministra może sobie wsadzić gdzieś". Na jego miejsce chciał powołać niejakiego Vidziunasa, który miał brata w USA.

W czerwcu MWD kazało rozbroić aktywistów partyjnych na litewskiej prowincji - narażało to ich na śmierć z rąk podziemia. Rosyjscy osadnicy zaczęli pakować manatki. Litwę opuszczały rodziny rosyjskich oficerów a także inżynierowie i robotnicy. W sklepach personel udawał, że nie rozumie po rosyjsku. Kołchozy rozpadały się samoczynnie. 6 czerwca portrety Lenina i Stalina w urzędach zostały zastąpione portretami Kiejstuta i Witolda.

Do centrali partyjnej w Moskwie napływały listy zaniepokojonych Sowietów:

"Jestem starym bolszewikiem. Nie rozumiem jednej rzeczy. Co się dzieje w naszym kraju? Na Białorusi jesteśmy świadkami prawdziwego pogromu rosyjskich kierowników. Zewsząd są wyrzucani... z MWD, z urzędów miejskich, z Komsomołu. (...) Wkrótce już nie będzie Związku Radzieckiego, lecz szesnaście republik!"

"Rosjanie nie mają już pracy w Mołdawii... Zostali doprowadzeni do tego, że wyrzekają się swojej rosyjskiej, ukraińskiej czy żydowskiej narodowości, żeby przyjąć mołdawską".

"Urzędnikom organów sprawiedliwości zaproponowano opuszczenie regionu w ciągu tygodnia. (...) Ludność kieruje pod naszym adresem wrogie lub obraźliwe uwagi. Na przykład: "Moskale! wynoście się stąd, wasza władza się skończyła, teraz my będziemy budować naszą Ukrainę".




W czerwcu Beria wezwał na przesłuchanie do swojego gabinetu niedawno aresztowanego przywódcę litewskiej partyzantki Jonasa Żemaitisa. Żemaitis wyszedł z tego przesłuchania pełen euforii i mówił rodzinie, że "teraz już nic nie będzie tak jak dawniej". Później mówił, że Beria proponował mu kierownictwo przyszłego rządu litewskiego.




Beria potajemnie spotkał się również z abp Józefem Slipyjem, z którym omawiał reaktywację Kościoła Unickiego. Pod koniec maja Mieszyk kazał M. Szrachowi, byłemu wiceprzewodniczącemu ukraińskiej Centralnej Rady z czasów Petlury przygotowanie planu działań mającego doprowadzić do pogodzenia ukraińskiego podziemia z władzą.  Beria spotkał się ze Szrachem i omawiał kwestię utworzenia legalnego ośrodka OUN na Ukrainie. Zwolniono z łagrów dwie siostry Stepana Bandery. Miały one zawieść przesłanie od Berii do ich brata w Monachium. Wiele lat później kilku ukraińskich nacjonalistów zwierzyło się Sergo Berii, że jego ojciec proponował im wejście do nowego ukraińskiego rządu.



Mniej czasu miał Beria na inne kraje "demokracji ludowej". Ale tam też czuć było powiew zmian. Na Węgrzech rozpoczęto operację wymiany kierownictwa. Stanowisko premiera stracił arcywieprz Matyas Rakosi, którego zastąpił człowiek Berii Imre Nagy. Beria powiedział wprost Rakosiemu: "Towarzyszu Rakosi, słyszeliśmy, że na Węgrzech panowali sułtan turecki, cesarze habsburscy, chan tatarski i król polski, ale nie słyszeliśmy, żeby na Węgrzech królem był Żyd. A wy zdaje się do tego dążycie. Otóż przyjmijcie do wiadomości, że my do tego nie dopuścimy." Innym razem powiedział mu: "Co wy tu jeszcze robicie? Nadal jesteście premierem rządu węgierskiego?". Czekiści kopniakami wyrzucili Rakosiego z jego gabinetu.



W NRD szykowało się odwołanie "małego Stalinka" Waltera Ulbrichta, którego Beria szczerze nie znosił. Ulbricht był grillowany na partyjnych zebraniach podobnie jak sekretarze z Ukrainy i Litwy. W czerwcu, by podkręcić atmosferę Stasi sprowokowała robotnicze zamieszki, które wymknęły się jej spod kontroli i przekształciły w powstanie antykomunistyczne. W planach było zwołanie konferencji czterech mocarstw poświęconej Niemcom. Szef Stasi Wilhelm Zaisser mówił swojemu zastępcy Erichowi Mielke, że ZSRR może zgodzić się na wolne wybory w NRD i wycofanie swoich wojsk. O planach Berii dotyczących porzucenia NRD pisał nawet Bogusław Wołoszański. Oczywiście, opuszczenie Wschodnich Niemiec oznaczałoby też wyjście wojsk sowieckich z innych demoludów. Jak długo przetrwałby w nich komunizm bez sowieckiej pomocy?




Całkiem realny był scenariusz, w którym komunizm w Europie upada już w latach 50-tych a Zimna Wojna się kończy. Prof. Thom wskazuje, że realizacja scenariusza Berii mogłaby doprowadzić do rozpadu ZSRR lub nawet rozpadu Rosji. Beria żartował sobie w rozmowie z synem i żoną, że wybuduje w Abchazji specjalne dacze dla partyjnego kierownictwa, które otoczy drutem kolczastym a miejscowi będą przychodzić, by popatrzyć sobie na nich jak na małpy w klatkach.

Kierownictwo partyjne nie było jednak ślepe i głuche. Dochodziły do niego niepokojące sygnały tego, co robi Beria. Zaczęło więc konspirować. Według relacji Sergo Berii, marszałek Żukow ostrzegał Ławrentija Berię: "Od lat żyjesz w Rosji i mimo to nie znasz Rosjan. Nie doceniasz tych ludzi. To łajdaki, którzy nic nie rozumieją. Dla niech jedyny liczący się argument to pałka, a jedyna metoda - fakt dokonany". Radził też strzec się Chruszczowa. Żukow proponował mu wojskowy zamach stanu. Beria odmówił. Nie bał się o swoje życie. Przeżył sześć prób zamachów. Czuł że znów wygra z tymi kreaturami.

***

Następnym odcinek serii "Prometeusz" będzie ostatnim. Opisane w nim zostanie jak naprawdę zginął Ławrentij Beria i jaką tajemnicę kryje jego proces. 

niedziela, 30 kwietnia 2017

Największe sekrety: Prometeusz - Pederasta zdycha, musimy działać szybko...


Hello, my name is Stalin! Do you wanna sexy time hmmm?

Ilustracja muzyczna: Myth & Roid - Styx Helix - Re:Zero ending



Generał Nikołaj Własik, szef ochrony osobistej Stalina, w grudniu 1952 r. został nagle odwołany ze stanowiska. Przesunięto go na fotel komendanta łagru na głębokim zadupiu. Dwa tygodnie później aresztowano. "Życzliwi ludzie" donieśli Stalinowi, że Własik ukradł kilka kilogramów kawioru i rozmawiał ze swoim żydowskim sąsiadem z działki. Tak się akurat składało, że Własik był bardzo cięty na Berię. Ostrzegał: "Gdy mnie zabraknie, Stalin nie przeżyje pół roku". Sowiecki dyktator prewencyjnie wyrzucił ze swojej ochrony również wszystkich Gruzinów. Ale jak się okazało, nie mógł być pewny nowych ludzi.

Abdurachman Awtorchanow, były funkcjonariusz partyjny z Czeczenii i zarazem jeden z założycieli Radia "Swoboda", uznał ten epizod za element przygotowań do zamachu stanu. W swojej książce "Zagadka śmierci Stalina. Spisek Berii" dokładnie przeanalizował wszystkie wersje wydarzeń z przełomu lutego i marca 1953 r. i doszedł do wniosku, że Stalin nie zmarł śmiercią naturalną. Przytoczył w swoim dziele relacje składane przez starych bolszewików, którzy za czasów Chruszczowa zasiadali w specjalnej komisji badającej sprawę śmierci Stalina. Według nich, Chruszczow, Malenkow i Bułganin zwrócili się do Berii z prośbą o usunięcie Wodza. "Towarzyszu Beria, macie większe doświadczenia w tego typu sprawach". Początkowo zaproponowali aresztowanie Stalina i osadzenie go na Wyspach Sołowieckich. Proces Wodza byłby jednak problematyczny. Beria zażartował zaś, że z Sołówek Stalina odbiliby "Chińczycy z lojalności lub Amerykanie z ciekawości". Postanowiono więc, że tyran musi zginąć. Beria naszkicował dwa plany operacji: minimalistyczny przewidujący otrucie Wodza i maksymalistyczny mówiący o wysadzeniu go w powietrze wraz z willą w Kuncewie. Operacji nadano kryptonim "Mozart".



Antysemicka czystka w partii trwała już od 1947 r. Zaakceptowanie deportacji wszystkich Żydów na Syberię nie sprawiłoby z pewnością spiskowcom problemu. Zdawali sobie oni jednak sprawę, że Stalin gotów jest ich oskarżyć o "brak rewolucyjnej czujności", "tolerowanie syjonistycznego spisku" i nawet bycie kryptożydami. Wódz zaczął już rozsiewać plotki, że Beria i marszałek Żukow to Żydzi. Beria zdawał sobie sprawę, że ma bardzo mało czasu a w ciągu kilku tygodni zacznie się deportacja Megrelów z Gruzji. Ponadto czystka antyżydowska stanowiłaby podgrzanie stosunków z Zachodem i kolejny krok w stronę III wojny światowej. Na szczytach władzy w ZSRR panował więc konsensus, że Wodza należy się pozbyć.

Spisek wkroczył w finałową fazę 28 lutego 1953 r. Tego wieczoru Stalin gościł w Kuncewie partyjną wierchuszkę. Po zakończeniu narady, Chruszczow, Malenkow i Bułganin odjechali - nie do swoich domów, tylko na Kreml. Beria, wraz z asystentką został trochę dłużej. Zapowiedział, że pokaże Stalinowi dokumenty obciążające Chruszczowa w sprawie lekarzy kremlowskich. Asystentka Berii położyła teczkę z tymi papierami na stół i zaczęła ją otwierać. Stalin nachylił się nad stołem i w tym właśnie momencie dostał w twarz gazem paraliżującym, którego zasobnik był misternie ukryty w teczce. Kobieta towarzysząca Berii zrobiła następnie nieprzytomnemu Stalinowi zastrzyk. Wyszli zostawiając dyktatora, by skonał.

Następnego dnia, po południu ochroniarze znaleźli Stalina leżącego na podłodze w kałuży moczu. Zadzwonili do Berii informując go o tej sytuacji awaryjnej. Zrugał ich za niepotrzebne sianie paniki i zabronił wzywać lekarzy do Wodza. 1 marca próbował się dodzwonić na daczę Stalina jego córka Swietłana. Nie udało się - połączenia zostały już odcięte. W tym czasie Beria pojechał na Łubiankę i kazał wypuścić z cel megrelskich generałów. Przyjął ich osobiście i na zakończenie narady powiedział: "Pederasta zdycha, musimy działać szybko".



Lekarze i rodzina zostali dopuszczeni do Stalina dopiero 2 marca. Do Kuncewa zjechało również kierownictwo partyjne. Niemal wszyscy zapamiętali, że Beria miał problemy z ukrywaniem swojego dobrego humoru i pozwalał sobie na złośliwe żarty dotyczące umierającego Stalina. Swietłana przyglądała się uważnie lekarzom badającym jej ojca. Żaden z nich nie był z kremlowskiej lecznicy. To byli zapewne medycy z Łubianki. Córka Stalina nie znała żadnego z nich, ale jej uwagę zwróciła młoda pielęgniarka, która aplikowała konającemu dyktatorowi zastrzyki. Skądś ją kojarzyła. Być może była to asystentka Berii, która wcześniej otruła Stalina a teraz pilnowała, by się nie wywinął śmierci.



Pijany generał Wasilij Stalin, syn dyktatora, krzyczał, że zabijają mu ojca i że Berię zabiją jako następnego. (W kwietniu Wasilij trafił do więzienia, z którego wyszedł w 1960 r. Zmarł w Kazaniu w 1962 r. Oficjalnie z powodu alkoholizmu, ale jego przyjaciel Sergo Beria twierdzi, że Wasilij Stalin został zadźgany przez "nieznanych sprawców" przy drzwiach swojego mieszkania.)
Jak zauważa prof. Thom, w notatkach lekarzy biorących udział w "ratowaniu" Stalina, zapisano m.in., że sowiecki dyktator pluł krwią. To zwiększa prawdopodobieństwo tego, że został otruty. Niektórzy specjaliści sugerują, że środkiem użytym do wyeliminowania Stalina była warfaryna.

"Agonia była potworna, dusił się na oczach wszystkich obecnych. W pewnej chwili, w ostatniej minucie [...] uniósł nagle lewą rękę (którą mógł jeszcze poruszać) i pogroził nam wszystkim".






Stalin zmarł, według oficjalnej wersji, 5 marca 1953 r. W całym bloku komunistycznym ogłoszono żałobę. Miliony ludzi mniej lub bardziej skrycie się cieszyło ze śmierci znienawidzonego tyrana. Miliony jednak były zdezorientowane i pogrążone w strachu. "Co się z nami stanie, gdy zabrakło Stalina? Wojna? Nowa rewolucja?". Zdarzało się, że egzaltowani komuniści i komunistki reagowali niezwykle emocjonalnie i autentycznie płakali po śmierci "Wodza postępowej ludzkości" - zwłaszcza jeśli mieszkali tysiące kilometrów od "sowieckiego raju". Żałobę po Stalinie okazywali również płatni zdrajcy i skurwieni intelektualiści. Wisława Szymborska napisała:  "Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie/ Jego Partia rozgarnia mrok". W pogadankach przygotowanych dla nauczycieli szkół podstawowych w PRL znalazły się wytyczne: "I jeżeli wam, dzieciom Polski Ludowej smutno jest dzisiaj, że umarł Stalin, nasz najlepszy przyjaciel – to pomyślcie o tym jak ciężko jest dzieciom radzieckim, które znały Stalina nie z portretu i nie z opowiadania. Dla nich Stalin był bliskim, drogim człowiekiem, drogim jak ojciec."






Sergo Beria obowiązkowo stał podczas warty honorowej przy trumnie Stalina. W pewnym momencie zobaczył, że stojący obok jego kolega z instytutu płaczę. - Dobrze się czujesz? - spytał Sergo. - Miałem dziś wypadek samochodowy... - odparł ze łzami w oczach jego kolega.



- Ten szubrawiec! To ścierwo! Dzięki Bogu, uwolniliśmy się od niego! - mówił zaś Ławrentij Beria o Stalinie na posiedzeniu Politbiura. Wyrażał uczucia całej partyjnej wierchuszki. Celebracja żałoby skrywała początek walki o władzy między dawnymi towarzyszami. Chruszczow został sekretarzem Partii, Malenkow premierem-figurantem, Beria wicepremierem oraz szefem MWD połączonego z MGB. Znów kontrolował całą bezpiekę. Faktycznie stał się numerem jeden na Kremlu. I mógł wcielić w życie swój prometejski plan.

I o tym jak Beria zabrał się do rozmontowania ZSRR i likwidacji komunizmu będzie w następnej części serii "Prometeusz". 


sobota, 22 kwietnia 2017

Największe sekrety: Prometeusz - Purim 1953

Ilustracja muzyczna: Myth & Roid - Jingo Jungle - Youjo Senki Opening

Saga of Beria the Evil




Stalin był nazywany przez swoich klakierów "Wielkim Językoznawcą". Na tytuł ten "zasłużył" publikując w 1950 r. artykuł "O zagadnieniach językoznastwa", w którym krytykował z pozycji marksistowsko-leninowskich teorie językoznawcy Nicholasa Marra. Urodzony w Gruzji Marr przedstawił w 1896 r. tzw. teorię jafetycką mówiącą, że język gruziński (a także baskijski oraz albański) ma wspólne korzenie z hebrajskim. Świadczyć miało o tym choćby to, że pierwotną nazwą Gruzji była "Iveria", nazwa niepokojąco podobna do "ivrit" czyli "Hebrajczyk". Stalin publicznie skrytykował teorię Marra, ale tak naprawdę w nią uwierzył. Nakazał by usunąć nazwę "Iveria" z wszelkich gruzińskich testów i piosenek ludowych. Jednocześnie zaczął się dystansować od gruzińskości i publicznie deklarować, że czuje się Rosjaninem (często mówił "My Rosjanie...").
Perspektywa wspólnych korzeni Gruzinów i Żydów musiała być dla niego koszmarem - w głębi serca głęboko bowiem nienawidził "Jewriejów" (choć potrafił się nimi pragmatycznie posługiwać). W młodości pomstował na to, że wśród jego mieńszewickich przeciwników jest mnóstwo "Danów, Akselrodów i innych obrzezanych fiutów", później mierzył się z Trockim oraz innymi starymi bolszewikami pochodzenia żydowskiego a poza tym bardzo wielu Żydów przewinęło się w historii jego teczki z Ochrany.



Wielkim paradoksem jest więc to, że Stalin przyczynił się do powstania państwa Izrael. Ambasador Gromyko  (etniczny Białorusin) głosował za podziałem Palestyny i niepodległością Izraela w ONZ. Sowiecki pozwolili też na dostawy broni dla młodego państwa żydowskiego, w tym produkowanych w Czechosłowacji myśliwców, będących kopią niemieckich Messerschmitów Me-109. Pozwolili też na masową imigrację Żydów z bloku komunistycznego. Sowieckie służby nawet organizowały pogromy (Kielce 1946) mające nakłonić niezdecydowanych Żydów, by spieprzali do Palestyny. Bardzo szybko doszło jednak do proarabskiego zwrotu w polityce ZSRR. (Jeden z techników z czechosłowackiej fabryki Avii, Żyd z pochodzenia, ze złością wspominał jak w 1948 r. musiał odkręcać z myśliwców tabliczki z hebrajskimi oznaczeniami i przykręcać arabskie.) Większość badaczy tłumaczy to tym, że Stalin rzekomo zawiódł się na Izraelu. Liczył, że będzie on jego "lotniskowcem na Bliskim Wschodzie" a decydenci z Tel Avivu wybrali jednak bliższe stosunki z Francją i USA. Stalina miało szczególnie wkurzyć to, że tłumy moskiewskich Żydów pojawiły się na spotkaniu z izraelską minister spraw zagranicznych Goldą Meier. Pierre de Villemarest, autor cenionych książek dotyczących służb wywiadowczych (w latach 40-tych agent francuskich służb w Niemczech), twierdził jednak, że poparcie udzielone Izraelowi przez Stalina było częścią gry. Najpierw ZSRR pomagał stworzyć "imperialistyczny przyczółek" na Bliskim Wschodzie a po tym szczuł Arabów przeciwko Amerykanom "popierającym syjonistów" i jednocześnie wyciągał rękę do porozumienia do byłych nazistów, których cała masa doradzała różnym rządom w państwach arabskich i Ameryce Łacińskiej.



Teorię tę potwierdza chronologia. W tym samym czasie, gdy ZSRR oficjalnie popierał walkę Izraela o niepodległość, zaczynał u siebie antyżydowską czystkę. Do pierwszych aresztowań w tej czystce dochodzi w grudniu 1947 r. W styczniu 1948 r. Abakumow przedstawia Stalinowi zeznania mówiące, że znany aktor Salomon Michoels, przewodniczący Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego jest agentem amerykańskim i syjonistycznym. Stalin wydaje niezwykle emocjonalny rozkaz: Michoels ma zostać zatłuczony siekierą owiniętą w mokrą kurtkę a później rozjechany ciężarówką. (Odtwarza w ten sposób jednocześnie zabójstwo swojego ojca, Kamo i Trockiego). Kilka dni później Michoels ginie pod kołami ciężarówki w Mińsku. Sekretarz Komitetu Szachno Epstein zostaje wkrótce potem otruty. Do aresztów MGB trafia plejada żydowskich literatów należących do tej organizacji - wszyscy przechodzą ciężki śledztwo. Zarzuca im się pracę dla syjonistów, Amerykanów i Brytyjczyków oraz próbę oderwania Krymu od ZSRR.



To pośrednie uderzenie w Berię. Były szef NKWD był inicjatorem powołania Komitetu w 1941 r. Oficjalnie miał on mobilizować poparcie dla sprawy sowieckiej w USA, nieoficjalnie służyć jako kanał do nawiązywania kontaktów przez Berię z amerykańskimi decydentami. Pierwszymi szefami Komitetu mieli być działacze Bundu z Polski - Henryk Erlich i Wiktor Alter. Stalina nabiera jednak podejrzeń do całej sprawy i nakazuje Berii wtrącić ich z powrotem do więzienia. Alter i Erlich zostają straceni jako "hitlerowscy szpiedzy". Na czele Komitetu zostaje postawiony Michoels, pod którego kierownictwem organizacja ta prowadzi do odrodzenia kulturalnego i religijnego życia żydowskiego w ZSRR. W 1944 r. proponuje ona stworzenie na Krymie Żydowskiej Republiki. To był również pomysł Berii. Liczył, że zdoła w ten sposób sprowadzić na wybrzeże Morza Czarnego amerykański kapitał. Zrobić tam nowe Las Vegas czy Atlantic City, a później zrealizować podobny projekt w Gruzji. Beria nawiązywał tutaj do projektu przedstawionego przez ambasadora Romana Knolla - sanacyjnego, prometejskiego dyplomatę, których chciał przesiedlić polskich Żydów nad Morze Czarne po pokonaniu ZSRR. Beria mógł wiedzieć, że projekt żydowskiego Krymu jako pierwszy przedstawił w 1923 r.... Stalin chcąc się przypodobać Kamieniewowi i Zinowiewowi. W latach 40-tych Stalin potraktował jednak odgrzanie tego projektu jako prowokację i ją odrzucił.




Stalinowi nie podobało się również to, że Michoels zbliżył się do jego dalszej rodziny. Uznał, że węszy na temat jego przeszłości. Wcześniej wsadził do łagru żydowskiego reżysera Aleksieja Kaplera, który wdał się w romans w jego córką Swietłaną.  I akurat w tym przypadku miał rację. Kapler "sowiecki Polański" miał wówczas ponad 40 lat, Swietłana miała 14. Wódz zabrał się również za czyszczenie rodzin swoich podwładnych. W 1949 r. łagru trafia m.in. Polina Żemczużyna, żydowska żona Mołotowa. 30 grudnia 1949 r. nagle zostają wysiedleni wszyscy Żydzi z Kuncewa i Dawidkowa, miejscowości położonych obok daczy Stalina.



W 1949 r. aresztowany zostaje w Czechosłowacji Noel Field, sowiecki szpieg w amerykańskim Departamencie Stanu. W czasie wojny Field był prawą ręką Allena Dullesa, szefa OSS w Szwajcarii i łącznikiem między Berią a amerykańskimi służbami. Field pod wpływem tortur zaczyna sypać innych ludzi Berii. Montowana jest sprawa łącząca zachodnie i nazistowskie służby oraz Fielda z Titą, Gomułką, Spychalskim, węgierskim komunistą Laszlo Rajkiem i czechosłowackim aparatczykiem żydowskiego pochodzenia Rudolfem Slanskym (jednym z przywódców Słowackiego Powstania Narodowego). Slansky zostaje oskarżony o syjonizm a jego proces jest elementem kampanii antysemickiej w Czechosłowacji.



W 1951 r. Stalin podczas wizyty u swojego lekarza, doktora Winogradowa dzieli się swoimi podejrzeniami na temat spisku lekarzy kremlowskich. Wśród żydowskich lekarzy miała się zawiązać konspiracja celowo trująca sowieckich dygnitarzy. Stalin, na podstawie zeznań technik rentgenowskiej Lidii Timaszuk (tajnej współpracowniczki MGB), twierdzi, że żydowscy spiskowcy zabili Żdanowa, "sowieckiego Goebbelsa" Szczerbakowa i Dymitrowa. Abakumow dostaje polecenie znalezienia ich wspólników we władzach ZSRR. Nie pali się jednak do tego zadania, tak jak nie palą się jego sukcesorzy - wiedzą, że Stalin może za parę lat umrzeć i nie chcą narazić się potencjalnemu jego następcy. To kunktatorstwo kosztuje Abakumowa życie - w 1951 r. zostaje aresztowany i szybko stracony za "krycie syjonistów". 1951 r. to też początek sprawy megrelskiej - fali aresztowań w Gruzji wśród ludzi Berii. Pętla zaciska się wokół "głównego zdrajcy".



Na początku 1953 r. Stalin przygotowuje się do resetu systemu. Nakazuje zniszczyć dowody swoich zbrodni - przede wszystkim masowe groby. Komsomolcy zostają zmobilizowani, by wycinać z archiwalnych numerów gazet w bibliotekach wszystko, co może stawiać w negatywnym świetle Stalina.




W styczniu 1953 r. MWD drukuje w 1 mln egzemplarzy broszurkę "Czemu nieuniknione jest usunięcie Żydów z przemysłowych centrów kraju". 13 stycznia, w piątą rocznicę zabójstwa Michoelsa, "Prawda" informuje o aresztowaniach wśród kremlowskich lekarzy winnych otrucia wielu działaczy partyjnych. Służby specjalne są oskarżone o "brak czujności". W Birobidżanie i na Nowej Ziemi stawiane są na masową skalę baraki mogące pomieścić łącznie setki tysięcy ludzi. Stalin tworzy specjalną Komisję ds. Deportacji, na której czele stawia Michaiła Susłowa. Jego zastępcą zostaje N.N. Poliakow, który przyznaje po latach, że według pierwotnych planów Stalina deportacja Żydów miała się zacząć już w lutym 1953 r., ale przesunięto ją z powodu opóźnień przy sporządzaniu list Żydów. Skorygowany "rozkład jazdy" przewidywał, że proces lekarzy kremlowskich odbędzie się 5-7 marca. 11-12 marca oskarżeni mieli zostać powieszeni na Łobnym Miestie, dawnym miejscu egzekucji na Placu Czerwonym. Później miały rozpocząć się "spontaniczne" pogromy a Stalin jako "obrońca Żydów" miał ich przesiedlić na Nową Ziemię i do Birobidżanu. Deportacją miał kierować Łazar Kaganowicz - żydowski współpracownik Stalina, który wcześniej bez żadnych oporów poparł skazanie swojego brata na śmierć. W terenie deportację mają organizować przedstawiciele młodego pokolenia partyjnego - np. Leonid Breżniew, który dostaje zadanie rozwiązania kwestii żydowskiej w Mołdawii.



Stalin osobiście zredagował skierowany do siebie list otwarty sowieckich, żydowskich inteligentów, w którym znalazł się apel o deportację wszystkich Żydów w "bezpieczne miejsca". Apel był masowo przez nich podpisywany - tylko kilka osób się wyłamało. Ilia Erenburg zwrócił się listownie do Stalina, czy powinien podpisać. Nie dostał odpowiedzi. Podpisać lisu nie chciał Lew Mechlis, były główny politruk Armii Czerwonej (który po klęsce na Krymie przepraszał Stalina mówiąc; "Rozwal ten głupi żydowski łeb!"). 14 lutego 1953 r. "Prawda" poinformowała o jego śmierci na zawał serca. Stalin podczas popijawy z Chruszczowem powiedział mu, że robotnicy powinni dostać pałki do rąk, by spuścić wpierdol Żydom. Gdy na jednym z zebrań ze współpracownikami poruszono temat trudności technicznych podczas deportacji, Stalin zbył to mówiąc: "Połowa z nich i tak umrze w drodze". W lutym nakazał ministrowi obrony Bułganinowi ściągnąć do Moskwy oraz innych dużych miast tysiące wagonów bydlęcych. 17 lutego 1953 r. sowiecki wódz przyjmował u siebie indyjskiego ambasadora Krishnę Menona, ostatniego cudzoziemca, jakiego widział przed śmiercią. Menon zapamiętał, że Stalin maniakalnie rysował wilki. (Wilki były dla Stalina symbolem wrogów - podczas jednej z popijaw ze współpracownikami puszczał im na przemian płytę z nagranym wilczym wyciem i płytę z pieśniami w jidysz. ) Stalin pytał się też Menon o czystość językową w Indiach.



W styczniu Stalin zaczął rozpowszechniać plotkę, że Beria jest Żydem. Zeznania aresztowanych megrelskich generałów mówiły, że chcieli oni oderwać Gruzję od ZSRR. Na ich zeznaniach Stalin naniósł uwagi: "Uderzyć w głównego Megrela" i "Śmierć wszystkim megrelskim bandytom!". Gotowy był rozkaz deportacji na Syberię wszystkich Megrelów. W oczach sowieckiego dyktatora Megrelowie i Żydzi zlali się w jedno. Na ulicach Tbilisi pojawiły się oddziały kozackie. Miały one szablami i nahajkami zapędzać Gruzinów do bydlęcych wagonów...

Beria musiał działać.

W 1953 r. żydowskie święto Purim, obchodzone na cześć zabójstwa perskiego dygnitarza planujące eksterminację Żydów, wypadało 28 lutego 1953 r.

***

Kolejny odcinek serii "Prometeusz" będzie poświęcony temu co się wydarzyło w nocy z 28 lutego na 1 marca 1953 r.

***

A co do spraw bieżących: Jeśli nie wiecie kim jest Roger Stone, to gówno wiecie o Ameryce Trumpa. A o tym gostku niedawno zrobili ciekawy film dokumentalny.